Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwolnienie z pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwolnienie z pracy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 marca 2010

Czasami praca jest a czasami jej nie ma.

Niestety wydarzyło się coś czego się nie spodziewałem lub spodziewałem dopiero za jakiś czas. Muszę zmienić pracę. Wiadomo nic przyjemnego w życiu każdego człowieka. Spowodowane to było likwidacją mojej firmy przez Niemców. Więc najprościej zostałem zwolniony. Nie będę się wgłębiał w szczegóły, gdyż nie jest to przyjemne.

No i co począć dalej ??

No więc przyszedł czas przemyśleń.

Pierwsza myśl to taka ile dałbym radę wytrzymać bez pracy i pensji.


Liczyłem to tak:
-wynajem (niestety nie mam własnego mieszkania)
-czynsz + opłaty stałe (prąd, woda, gaz, internet, kablówka)
-no i oczywiście utrzymanie czyli jedzenie, bilety itp
-wszystkie dodatkowe opłaty np. kursy, ubezpieczenie samochodu, benzyna i różne inne

Najpierw musiałem się zastanowić ile na to wszystko wydaję. O ile z czynszem, wynajmem, i prądem nie było kłopotu to z resztą miałem trochę więcej problemów.

Jak to rozwiązałem opiszę w innych postach.

No ale podsumowując wyszło mi, że starczyłoby mi pieniędzy na około 8 miesięcy.

Z perspektywy osoby pracującej może to być duży zapas ale teraz straciłem pracę i już te 8 miesięcy nie wydają mi się zbyt dużym poziomem bezpieczeństwa.

A więc mój poziom bezpieczeństwa to 8 miesięcy a wasz ??

środa, 30 grudnia 2009

Koniec roku

Zbliża się koniec roku. Więc jest to zawsze okazja do kolejnych przemyśleń i planowania następnych swoich kroków. Co się wydarzyło w tym roku ? Bardzo wiele. Zostałem przytemperowany i sprowadzony do pionu przez los. Wszystko to było prawdopodobnie tylko moją zasługą czyli: zwolnienie z pracy, poszukiwania nowej pracy, przeprowadzka i całkowita zmiana spojrzenia na wszystko dookoła.

Wcześniej wydawało mi się, że nie może być gorzej. Mało motywująca praca, która sprawiała, że przychodząc każdego dnia do niej, coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu braku sensu tego co robię, tym bardziej że moja pensja przy bardzo skromnym życiu i utrzymaniu wystarczała tylko na opłacenie wynajmu i skromne wyżywienie dla jednej osoby przez miesiąc. Można też sobie wyobrazić moją depresję czy brak jakiegoś sensu w życiu kiedy rok pracy i oszczędzania pozwolił mi zebrać na koncie kwotę ok 3-4 tys. zł. Była to kwota oszczędzona przez kawalera bez rodziny, dzieci, bez urlopu i wyjazdów ani zagranicznych, ani krajowych. Rok pracy który pozwoliłby najwyżej na zakup 15-to letniego samochodu + OC do niego, albo nawet i nie. Pensja dzięki której na małą, obskórną kawalerkę musiałbym pracować ponad 30 lat.

Ale o tym jak to się dalej potoczyło i nadal toczy w kolejnym poście.